Od dzisiaj Google miało (słusznie zresztą) przestać supportować IE6. Oto efekt:
Podejrzewam że to przez to że w Debianie FF nazywa się Iceweasel, ale Google zamiast blacklistować IE6 whitelistowało wszystko inne. Cóż, każdemu zdarzają się błędy, ale bez przesady.
Swoją drogą wystarczy dopisać ten ?browserok=true i działa, ale trzeba to robić na nie-googleappsowym koncie zeby załapalo (po tym już na googleappsowych łapie).
Ale fail anyway ;]



6 ResponsesLeave a comment ?
IMAO failem jest debianistyczny AjsŁyzel, ale to moja opinia :)
Well, logo i nazwa FF (wbrew pozorom) nie są open-source a Debian ma filozofię że do głównego drzewa wchodzi tylko open-source więc niejako musieli się rebrandować.
Poza tym to tylko inne logo i user-agent, gdzie tu fail ? ;p
W próbie bycia bardziej świętym od Papieża. Mogli wsadzić do non-free, skoro tak ich to boli i dać notkę, że jeśli chcesz mieć Mozillę, to dodaj sobie non-free.
User-Agent jest, wbrew pozorom, używany w wielu miejscach. Gógle, jak sądzę, wybrały whitelistowanie dlatego, że Exploder może być używany nie tylko jako samodzielna przeglądarka, ale i również jako kontrolka HTML-owa w innym sofcie i User-Agent może wtedy być podmieniony bez wiedzy użytkownika.
Tró ale jak ktoś rebranduje sobie FF w np. jakimś terminalu do internetu to też będzie fail.
W sumie to by mi nie przeszkadzało jakby dali direct linka do wyłączania sprawdzania a tak to trzeba sie walic z wklejaniem czegoś na koniec adresu
Nie znam szczegółów kłótni Debiana z Mozillą, ale faktycznie, mogli się jakoś dogadać, bo Iceweasel nie potrafi pewnych rzeczy wykonać poprawnie.
nie tyle “kłótnia” co prawa autorskie, po prostu nazwa firefox wraz z logiem nie są “open source”